Akt III: Luksusowy posiłek
Dzisiejszego dnia nikt nie zaszczycił nas swoją obecnością, dlatego ranek zaczął się całkiem zwyczajnie. Po dotarciu do pracy powiedziano nam, abyśmy zaczekali w pokoju dla personelu. Po trzydziestu minutach poznaliśmy nową pracowniczkę, która na powitanie powiedziała nam, że "przerwa się skończyła" i żebyśmy za nią poszli, więc lekko niepewni podążyliśmy za nią. Po przyjściu do kas pracowniczka, którą poznaliśmy dzień wcześniej przeprosiła nas za to, że wczoraj puścili nas wcześniej z pracy, ponieważ mieli kontrolę.Naszym dzisiejszym zadaniem było... Naklejanie kart z cenami na produkty, które owej ceny nie mają. Chętnie zabraliśmy się do pracy, ale po chwili dostaliśmy jednak, że nie wszystkie produkty potrzebują tych kart, tylko te które mają jakieś inne oznaczenie, o którym nam wcześniej nie wspomniano. Zaczęliśmy więc spisywać te "poprawne" kody, Nasza praca nie trwała zbyt długo, ponieważ po jakimś czasie kierowniczka powiedziała nam, że jedyne rzeczy, które potrzebują karty z ceną to lustra na obu piętrach. W końcu po czterech godzinach zakończyliśmy naszą pracę i głodni wyszliśmy ze sklepu.
Gdy czekaliśmy na dworcu na pociąg, stwierdziliśmy, że dobrym pomysłem będzie zjeść w KFC, które było zaraz obok dworca. Rozsiedliśmy się i zaczęliśmy zastanawiać się nad naszymi zamówieniami. Do momentu podejścia do lady myśleliśmy że "nie powinno być tutaj tak drogo"... Jakiż błąd... Był to najdroższy posiłek na jaki mogliśmy sobie pozwolić. W przeliczeniu na PLN całe zakupione jedzenie wyniosło nas ponad 300zł. PONAD 300ZŁ!!! No nic... Zaczęliśmy jeść. W pewnym momencie dziewczyna, która z nami pracowała i była z nami na posiłku zakaszlała, gwałtownie ruszyła ręką i rozlała całą swoją pepsi na podłogę, siebie, i kolegę który siedział obok niej. Sprzątacz, który zamiatał podłogę spojrzał na nasz stolik i po chwili wrócił z mopem. Zażenowani zaczęliśmy przepraszać go za "syf", który zostawiliśmy, ale on tylko się zaśmiał i zaczął to sprzątać, a gdy wychodziliśmy nawet nam pomachał. Po powrocie dalej myśleliśmy o cenie jaką zapłaciliśmy za posiłek w KFC i stwierdziliśmy, że więcej nie będziemy stołować w fast foodach we Włoszech.
Gry wróciliśmy z Łukaszem do apartamentu powitał nas nasz współlokator, który przygotował dla nas spaghetti, ale musieliśmy odmówić ze względu na nasze wcześniejsze objedzenie się w KFC. Reszta dnia minęła w standardowy sposób, czyli siedzieliśmy w salonie, graliśmy w karty i rozmawialiśmy o dzisiejszym dniu. Prawie wszyscy poszli spać i zostałem tylko ja z czterema osobami, które również nie mogą zasnąć.
Z pozdrowieniami dla wszystkich czytelników
Bartek i Łukasz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz